
Co by było, gdyby podczas zabawy nagle okazało się, że nos wcale nie musi znajdować się pośrodku twarzy, ucho może leżeć obok buta, a oczy da się przełożyć tak, że cała mina zmienia się w sekundę? Dla Pana Bulwy nie byłoby w tym niczego niezwykłego. Ten zabawny bohater Toy Story słynie właśnie z tego, że jego części można odczzepiać, przekładać i ponownie mocować, tworząc coraz to nowe miny. Dzięki temu kolorowanki z Panem Bulwą dają dzieciom znacznie więcej możliwości niż zwykły obrazek do wypełnienia kredkami. Można wydrukować ulubiony rysunek, przygotować mazaki, kredki albo farby i od razu zdecydować, czy Pan Bulwa będzie wyglądał podobnie do bohatera znanego z filmu, czy tym razem dostanie zupełnie nowy styl. Zielone buty, fioletowy kapelusz, niebieski nos albo wąsy w dwóch kolorach? Tutaj naprawdę można poszaleć, bo jeśli jakiś bohater pasuje do zabawy w mieszanie wszystkiego ze wszystkim, to właśnie on.
W polskim Toy Story znamy go jako Pana Bulwę, natomiast jego oryginalne angielskie imię to Mr. Potato Head. Wystarczy spojrzeć na jego charakterystyczny ziemniaczany kształt, kapelusz, duży nos, wąsy i ruchome elementy, żeby od razu wiedzieć, z kim mamy do czynienia. Jeszcze łatwiej rozpoznać go po minie, bo Pan Bulwa potrafi wyglądać tak, jakby już z daleka podejrzewał, że któryś z pozostałych zabawek właśnie wpadł na kiepski pomysł. Bywa zrzędliwy, sarkastyczny i chętnie komentuje to, co dzieje się wokół niego, ale pod tą warstwą narzekania kryje się przyjaciel, któremu naprawdę zależy na innych. Właśnie dlatego podczas kolorowania warto nie tylko wybierać barwy, lecz także zastanowić się, co wydarzyło się chwilę wcześniej. Może Chudy zaproponował plan, który Panu Bulwie wcale się nie podoba, Rex znowu spanikował, a może bohater właśnie zauważył, że brakuje mu jednego ucha i zaczyna podejrzewać wszystkich dookoła.
Największa frajda zaczyna się wtedy, gdy dziecko przestaje traktować gotowy obrazek jak coś, co trzeba odwzorować dokładnie tak, jak wygląda w filmie. Pan Bulwa świetnie nadaje się do tworzenia własnych wersji, bo jego wygląd od początku opiera się na zabawie różnymi elementami. Jedno dziecko może więc starannie dobrać kolory zbliżone do tych znanych z Toy Story, a drugie może stworzyć Pana Bulwę, jakiego nikt wcześniej nie widział. Kapelusz może dostać kolorowe kropki, buty mogą mieć zupełnie inne barwy, a wąsy mogą wyglądać tak, jakby bohater sam pomalował je sobie dla żartu. Można też dorysować okulary, kokardę, koronę, drugi kapelusz albo śmieszne dodatki, które pasują wyłącznie do historii wymyślonej przez dziecko. Taka swoboda sprawia, że kolorowanie nie zamienia się w odtwarzanie gotowego wzoru, lecz w prawdziwą zabawę twórczą, w której każda decyzja zmienia wygląd bohatera.
Odczepiane części Pana Bulwy aż proszą się o kolejne pomysły na rysowanie. Oczy, uszy, ręce i inne elementy jego wyglądu mogą być oddzielane od głównej części zabawki, co w świecie Toy Story prowadzi do wielu zabawnych sytuacji. Dziecko może wykorzystać ten pomysł na własnej kartce i obok gotowej kolorowanki narysować dodatkowe części. Mogą powstać trzy różne nosy, kilka par okularów, wielki kapelusz na specjalną okazję albo buty tak ogromne, że Pan Bulwa ledwo zmieściłby je na nogach. Można stworzyć całą stronę pełną nowych dodatków, pokolorować każdy inaczej, a potem wyobrażać sobie, który zestaw bohater wybrałby rano. Jeszcze ciekawiej robi się wtedy, gdy każde akcesorium otrzymuje swoją małą historię. Czerwony kapelusz może być tym na ważne wyprawy, okulary z gwiazdkami nadają się na zabawę z Buzzem, a zupełnie dziwaczny wąs może pojawić się tylko wtedy, gdy Pan Bulwa chce rozśmieszyć Panią Bulwę.
Świetnym pomysłem jest też wydrukowanie kilku kopii tego samego rysunku i sprawdzenie, jak bardzo mogą się od siebie różnić. Pierwszy Pan Bulwa może zachować wygląd zbliżony do tego, który dzieci znają z filmu. Drugi może zostać pomalowany wyłącznie najbardziej jaskrawymi kolorami, jakie znajdą się w pudełku. Przy trzeciej kartce można wprowadzić rodzinną zasadę, że każda osoba wybiera kolor tylko jednej części i nie uzgadnia swojej decyzji z pozostałymi. Jedna osoba maluje kapelusz, druga nos, ktoś inny buty, a kolejna wąsy. Dopiero gdy wszystko jest gotowe, cała rodzina ogląda rezultat. Pan Bulwa może wyglądać elegancko, ale równie dobrze może przypominać kogoś, kto ubierał się po ciemku i brał pierwszą rzecz, jaka wpadła mu w ręce. Właśnie takie nieplanowane połączenia często okazują się najśmieszniejsze i sprawiają, że dzieci chcą od razu wydrukować kolejną stronę.
Do zabawy nie trzeba używać wyłącznie kredek. Kredki ołówkowe sprawdzają się wtedy, gdy dziecko lubi spokojnie wypełniać mniejsze pola i dobierać kilka odcieni jednego koloru. Flamastry dają mocniejsze barwy i szybko sprawiają, że Pan Bulwa zaczyna wyraźnie odcinać się od białego tła. Kredki świecowe dobrze nadają się dla młodszych dzieci, którym łatwiej jest nimi pokrywać większe powierzchnie. Jeśli papier jest odpowiednio gruby, można również malować obrazek farbami i zobaczyć, jak zupełnie inaczej prezentuje się ten sam bohater wykonany pędzlem. Dziecko może nawet przygotować trzy wersje jednego rysunku, jedną kredkami, drugą flamastrami i trzecią farbami, a potem zdecydować, która podoba mu się najbardziej. W ten sposób prosta kolorowanka staje się okazją do sprawdzania różnych sposobów tworzenia, bez szkolnego zadania i bez oczekiwania, że wszystko musi wyjść idealnie.
Twarz Pana Bulwy świetnie nadaje się również do zabawy w zgadywanie emocji. Jego oczy, usta i brwi potrafią powiedzieć bardzo dużo, zanim bohater zrobi cokolwiek więcej. Wystarczy przyjrzeć się rysunkowi i zastanowić, czy wygląda na zirytowanego, zdziwionego, rozbawionego, podejrzliwego, czy może próbuje ukryć, że zaraz wybuchnie śmiechem. Potem można wymyślić powód tej miny. Może Hamm powiedział coś zabawnego, Rex przestraszył się własnego cienia, a Pan Bulwa udaje, że wcale go to nie bawi. Może zaginął jego kapelusz, choć znajduje się tuż obok. Można też narysować obok kilka nowych twarzy i zmieniać tylko usta, oczy albo położenie brwi. Dziecko szybko zauważy, że niewielka różnica potrafi sprawić, że ta sama postać wygląda zupełnie inaczej. Wszystko odbywa się przy okazji zabawy, bez zmieniania kolorowania w ćwiczenie, które trzeba koniecznie ukończyć według instrukcji.
Ważną częścią świata Pana Bulwy jest Pani Bulwa, która pokazuje jego znacznie bardziej czułą stronę. Bohater potrafi marudzić na wiele rzeczy, ale jego więź z żoną jest pełna przywiązania i daje mnóstwo pomysłów na własne scenki. Po pokolorowaniu Pana Bulwy można narysować Panią Bulwę obok i wymyślić, co razem robią. Być może szykują się na spotkanie z resztą zabawek, szukają zagubionego elementu albo próbują uporządkować pudełko pełne nosów, uszu i innych dodatków. Można dorysować chmurki z wypowiedziami i stworzyć krótką historyjkę. Starsze dzieci napiszą dialog samodzielnie, a młodsze mogą powiedzieć dorosłemu, co bohaterowie mają mówić. Dzięki temu kolorowanka zaczyna żyć własnym życiem, a dziecko nie tylko koloruje, ale również rysuje, opowiada i wymyśla sytuacje, których nie ma w żadnym filmie.
Reszta przyjaciół z Toy Story może dołączyć do tej historii w każdej chwili. Chudy może pojawić się po jednej stronie kartki, Buzz Astral po drugiej, Rex może wyglądać zza pudełka, a Hamm obserwować całe zamieszanie z boku. Nie trzeba kopiować konkretnej sceny z filmu. Znacznie ciekawiej jest wymyślić własną przygodę. Wyobraźmy sobie, że pewnego ranka Pan Bulwa odkrywa, że wszystkie jego części gdzieś zniknęły. Chudy natychmiast organizuje poszukiwania, Buzz traktuje sprawę jak bardzo poważną misję, Rex zaczyna się martwić, zanim jeszcze ktokolwiek zdąży zajrzeć pod łóżko, a Hamm ma z całej sytuacji niezły ubaw. Dziecko może potem ukryć brakujące elementy na rysunku. Jedno ucho wystaje zza pudełka, nos leży pod krzesłem, a kapelusz niespodziewanie znalazł się na głowie Rexa. Wtedy zwykła kolorowanka zmienia się w małą wyszukiwankę i daje pretekst, żeby dorysowywać kolejne szczegóły.
Pan Bulwa pojawia się również w Toy Story 5, co daje dzieciom następny punkt wyjścia do wymyślania własnych przygód. W nowej historii zabawki mierzą się ze światem, w którym technologia coraz mocniej wchodzi do zabawy Bonnie, a jednym z ważnych nowych elementów jest Lilypad. Sam Pan Bulwa pasuje do takiego tematu wyjątkowo dobrze, bo aż chce się wyobrazić jego minę na widok czegoś, co zmienia dobrze znany porządek. Po pokolorowaniu bohatera można więc dorysować obok urządzenie elektroniczne i wymyślić reakcję Pana Bulwy. Czy będzie ciekawy, czy od razu spojrzy podejrzliwie, a może zacznie narzekać, zanim ktokolwiek zdąży mu wytłumaczyć, co właściwie widzi? Nie trzeba odtwarzać żadnej konkretnej sceny z filmu. Dziecko może stworzyć własną rozmowę, dorysować chmurkę z tekstem i zdecydować, co powiedziałby bohater. Tak powstaje mała opowieść inspirowana Toy Story 5, ale stworzona całkowicie według dziecięcej wyobraźni.
Dla młodszych dzieci Pan Bulwa może być też świetnym bohaterem do prostych rozmów podczas kolorowania. Jego części ciała są wyraźne i łatwe do rozpoznania, więc można zapytać, gdzie są oczy, uszy, nos, ręce albo buty, a potem poprosić dziecko, żeby wskazało podobne części u siebie. Nie potrzeba żadnych kart pracy ani osobnych ćwiczeń. Wystarczy zwykła rozmowa przy stole, kiedy ręce są zajęte kredkami. Starsze dzieci mogą z kolei bawić się detalami, dodawać cienie, wzory i własne ozdoby. Kapelusz może być w paski, buty w gwiazdki, a wąsy mogą dostać kilka odcieni. Jeśli ktoś ma ochotę, może narysować własny zestaw wymiennych elementów na osobnej kartce, pokolorować je, a z pomocą dorosłego także wyciąć. Wtedy kolorowanka łączy się z prostą zabawą plastyczną i można wciąż wymyślać nowe warianty wyglądu bohatera.
W przedszkolu, szkole albo podczas wspólnego popołudnia w domu można wykorzystać Pana Bulwę do stworzenia całej galerii. Każde dziecko dostaje ten sam obrazek, ale nikt nie mówi mu, jakich kolorów powinno użyć. Gdy prace są gotowe, można powiesić je obok siebie i zobaczyć, jak wiele różnych pomysłów powstało z jednej ilustracji. Jeden Pan Bulwa może wyglądać prawie jak w Toy Story, drugi będzie pełen mocnych kolorów, a trzeci dostanie zupełnie nowe dodatki. Dzieci mogą nazwać swoje wersje, na przykład Pan Bulwa astronauta, Pan Bulwa artysta, Pan Bulwa na wakacjach albo Pan Bulwa, który rano wybierał ubrania z zamkniętymi oczami. Każdy tytuł może stać się początkiem krótkiej opowieści. Kiedy obrazki wiszą razem, widać też coś bardzo fajnego: nie ma jednego właściwego sposobu na pokolorowanie tej postaci, bo każda praca może mieć własny charakter.
Gotowe rysunki warto zachować razem z innymi bohaterami Toy Story. Można przygotować specjalną teczkę, w której z czasem pojawią się Chudy, Buzz Astral, Jessie, Rex i pozostali przyjaciele. Ulubione prace mogą trafić na lodówkę, ścianę w pokoju albo miejsce przeznaczone na dziecięce rysunki. Ciekawym pomysłem jest ponowne wydrukowanie tej samej kolorowanki po kilku miesiącach. Dziecko prawdopodobnie wybierze inne kolory, będzie miało nowe pomysły i być może dorysuje rzeczy, o których wcześniej wcale nie pomyślało. Dzięki temu ten sam Pan Bulwa może wyglądać zupełnie inaczej za każdym razem. A kiedy zabraknie ochoty na rozbudowane zabawy, można po prostu usiąść z kredkami i spokojnie kolorować. Ta postać już sama w sobie ma tyle zabawnych części i charakteru, że nie potrzebuje skomplikowanych zasad, aby zapewnić dzieciom twórcze zajęcie.
Jeżeli po pokolorowaniu wciąż zostało trochę energii, Pan Bulwa może stać się inspiracją do stworzenia zupełnie nowej zabawki. Na czystej kartce można narysować prosty kształt, który wcale nie musi być ziemniakiem. Może powstać zabawna gruszka, dynia, jabłko albo wymyślone stworzenie, którego nie da się porównać do niczego znanego. Potem dodaje się oczy, nos, usta, ręce, nogi i mnóstwo wymiennych dodatków. Każdy element można osobno pomalować, a potem tworzyć z nich nowe zestawy. Wtedy jedna kolorowanka Pana Bulwy staje się początkiem zupełnie nowej zabawy, którą dziecko tworzy samodzielnie od pierwszej kreski. Wystarczy więc wybrać rysunek Pana Bulwy do kolorowania, wydrukować go i pozwolić, żeby pomysły pojawiały się po drodze. Jeśli jedno ucho zrobi się niebieskie, buty będą w dwóch różnych kolorach, a kapelusz pokryją gwiazdki i kropki, tym lepiej. Przy bohaterze, który potrafi zmieniać własną twarz kawałek po kawałku, odrobina kolorowego zamieszania pasuje wręcz idealnie.

W wieku zaledwie 5 lat Gustavo zamienił prostą prośbę o wydrukowanie kolorowanek w pomysł, który dziś inspiruje dzieci w ponad 150 krajach.
Tak powstał Imprimivel.com, projekt stworzony razem z jego ojcem, Jeanem Bernardo, aby szerzyć kolory, wyobraźnię i radość w 10 różnych językach, docierając do potencjalnej grupy ponad 800 milionów dzieci na całym świecie.
Obecnie Gustavo odpowiada za dobór treści, z entuzjazmem wybierając motywy i postacie, które wywołają uśmiech na twarzach innych dzieci, zawsze pod redakcyjnym nadzorem swojego ojca, który zamienia pomysły syna w rzeczywistość.
