
Czy można zakochać się w zabawce zrobionej z plastikowego noża? Sztuciek nie miał z tym najmniejszego problemu. Karen Beverly pojawiła się w jego życiu jako kolejny niezwykły pomysł Bonnie i od razu trudno było pomylić ją z jakąkolwiek inną postacią. Wielkie oczy, włosy z włóczki, kolorowe ozdoby i strój wyglądający jak wykonany podczas bardzo twórczego popołudnia sprawiają, że Karen aż prosi się o kredki. W Toy Story 5 jej historia ze Sztućkiem nabiera wyjątkowego charakteru, ponieważ para bierze ślub podczas zabawy Bonnie. Dla dzieci to świetny punkt wyjścia, żeby wydrukować kolorowankę, wymyślić własne barwy i stworzyć zupełnie nową wersję tej zabawnej bohaterki.
Karen Beverly nie wygląda jak zabawka, którą można zdjąć z półki w sklepie. Nie ma idealnie równych elementów, błyszczącego pudełka ani zestawu instrukcji. Jest dokładnie taka, jakiej można się spodziewać po zabawce stworzonej przez dziecko z rzeczy znajdujących się pod ręką. Jej podstawą jest plastikowy nóż, ale Bonnie dodała tyle drobiazgów, że zwyczajny przedmiot zyskał twarz, ubranie i własny charakter. To właśnie ten ręcznie wykonany wygląd daje dzieciom mnóstwo swobody podczas kolorowania.
Wystarczy spojrzeć na pustą kolorowankę i od razu pojawia się pierwsze pytanie. Od czego zacząć? Od włosów, stroju, oczu, a może od najmniejszej ozdoby? Jedno dziecko od razu sięgnie po różową kredkę, inne wybierze zieloną, a jeszcze inne postanowi, że Karen będzie miała wszystkie kolory tęczy. Nie trzeba zgadywać, która wersja jest poprawna. Każdy wydruk może wyglądać inaczej.
Można oczywiście spróbować pokolorować Karen tak, jak wygląda w filmowym świecie Toy Story. Dzieci, które lubią odwzorowywać postacie, mogą przyglądać się jej charakterystycznym elementom i dobierać podobne barwy. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby całkowicie zmienić jej wygląd. Fioletowe włosy? Jasnoniebieski strój? Różowe gwiazdki? Czemu nie. Karen sama powstała dzięki wyobraźni Bonnie, więc odrobina twórczego szaleństwa pasuje do niej jak ulał.
Jeszcze ciekawiej robi się wtedy, gdy na kartce pojawia się Sztuciek. W polskiej wersji Toy Story 4 właśnie tak nazywa się Forky, czyli zabawka wykonana z plastikowej hybrydy łyżki i widelca. Sztuciek dobrze wie, jak dziwnie jest nagle odkryć, że wszyscy traktują cię jak zabawkę, choć jeszcze chwilę wcześniej byłeś zwykłym przedmiotem. Karen przechodzi podobną drogę, dlatego ta para od początku ma w sobie coś bardzo zabawnego i sympatycznego.
W Toy Story 5 Karen i Sztuciek biorą ślub, a Karen nadal poznaje świat i próbuje zrozumieć, co właściwie oznacza bycie zabawką. Sztuciek z kolei chętnie dzieli się wszystkim, czego sam zdążył się nauczyć. Brzmi trochę tak, jakby uczeń, który dopiero niedawno poznał zasady, nagle został nauczycielem. Właśnie dlatego ich rozmowy i wspólne przygody mogą być świetną inspiracją do własnych rysunków.
Ślub daje mnóstwo pomysłów na rozbudowanie kolorowanki. Dziecko może narysować obok Karen bukiet, tort, balony albo stertę prezentów. Może też dodać Sztućka w zupełnie nowym stroju. Może pojawić się Jessie, Chudy albo Buzz Astral. Jeśli na kartce zostanie trochę wolnego miejsca, da się tam zmieścić nawet Rexa, choć z nim zawsze może zrobić się trochę ciasno.
Nie trzeba odtwarzać konkretnej sceny z filmu. Zabawa może pójść w dowolnym kierunku. Może ślub Karen i Sztućka odbywa się w ogromnym zamku z klocków. Może Bonnie urządziła im przyjęcie w swoim pokoju. A może dzieci przeniosą bohaterów na plażę, do lasu albo na inną planetę. W kolorowance wolna przestrzeń jest zaproszeniem do dalszego rysowania.
Karen Beverly świetnie nadaje się także dla dzieci, które lubią drobne szczegóły. Jej wygląd składa się z różnych materiałów i ozdób, więc podczas kolorowania można często zmieniać kredki. Jedna barwa trafia na włosy, druga na ubranie, kolejna na dekoracje. Dzięki temu obrazek nie musi być wypełniany jednym kolorem przez długi czas.
Młodsze dzieci mogą użyć grubych kredek świecowych i po prostu cieszyć się dużymi plamami barw. Starsze mogą sięgnąć po kredki ołówkowe, żeby dokładniej pokolorować małe elementy. Mazaki dadzą mocne, wyraziste kolory, a jeśli kartka jest odpowiednio gruba, można spróbować również farb. Karen może wtedy zamienić się z kolorowanki w mały obrazek.
Fajne jest też to, że nie trzeba kupować specjalnych materiałów. Kilka kredek naprawdę wystarczy. Jeśli dziecko ma tylko czerwony, niebieski, zielony i żółty, może potraktować to jak wyzwanie i stworzyć Karen właśnie z tych czterech kolorów. Ograniczona paleta potrafi czasem uruchomić więcej pomysłów niż ogromne pudełko pełne odcieni.
Można też wydrukować ten sam rysunek dwa razy. Pierwszy egzemplarz pokolorować możliwie podobnie do bohaterki z Toy Story 5, a przy drugim zapomnieć o wszystkich zasadach. Karen może dostać zupełnie inny strój, inne włosy i nowe dekoracje. Kiedy oba obrazki leżą obok siebie, od razu widać, jak wiele można zmienić samymi kolorami.
Jeszcze ciekawsza zabawa powstaje, gdy tę samą kolorowankę dostaje rodzeństwo albo grupa dzieci. Każde zaczyna od identycznej kartki, lecz po kilkunastu minutach na stole leżą zupełnie różne Karen Beverly. Jedna może być pastelowa i delikatna, druga jaskrawa, trzecia cała w gwiazdkach. Ktoś dorysuje Sztućka, ktoś inny ogromny tort, a jeszcze ktoś wymyśli nową przygodę zamiast wesela.
Karen może też zachęcić do stworzenia własnej zabawki na papierze. Skoro Bonnie potrafiła zobaczyć postać w plastikowym nożu, dzieci mogą zrobić to samo z dowolnym przedmiotem. Kubeczek może zostać królem. Łyżka może dostać pelerynę superbohatera. Rolka po papierze może zmienić się w robota. Guzik może zostać wielkim okiem kosmity.
Najpierw wystarczy narysować wybrany przedmiot. Potem dodać oczy, ręce, nogi, włosy albo ubranie. Na końcu trzeba jeszcze wymyślić imię. I właśnie w tym momencie zwykły rysunek zaczyna mieć własną historię. Być może nowa postać zostanie przyjacielem Karen. Może pokłóci się ze Sztućkiem o ostatni kawałek tortu. Może będzie najbardziej nieśmiałą zabawką w pokoju Bonnie.
Dzieci często zaczynają opowiadać takie historie bez żadnej zachęty. Wystarczy, że kredka jest już w dłoni. Karen nagle idzie na spacer, Sztuciek czegoś szuka, Buzz Astral próbuje im pomóc, a Chudy zastanawia się, co znowu się wydarzyło. Kolorowanie może wtedy zamienić się w zabawę, w której obrazek powstaje razem z opowieścią.
Rodzice mogą dołączyć do tej zabawy jednym prostym pytaniem. Jakie jest ulubione danie Karen? Dokąd pojechałaby ze Sztućkiem na wycieczkę? Jaki prezent chciałaby dostać? Jak wyglądałby jej pokój? Odpowiedzi nie muszą mieć nic wspólnego z filmem. Mogą być całkowicie wymyślone przez dziecko.
Takie pytania są szczególnie zabawne w przypadku Karen, bo sama jej konstrukcja jest trochę zwariowana. Skoro plastikowy nóż może mieć ślub, przyjaciół i własne zdanie, to właściwie wszystko jest możliwe. I właśnie dlatego dzieci nie muszą martwić się, że ich pomysł będzie zbyt dziwny.
W przedszkolu albo szkole kolorowanka Karen Beverly może być początkiem krótkiej zabawy plastycznej. Po pokolorowaniu każde dziecko może narysować obok własną postać zrobioną z jakiegoś codziennego przedmiotu. Potem wystarczy powiedzieć kilka zdań o tym, kim ona jest. Nie musi powstawać długie opowiadanie. Czasem jedno śmieszne zdanie wystarczy, żeby cała grupa zaczęła się śmiać i wymyślać kolejne pomysły.
Karen ma jeszcze jedną dużą zaletę. Nie wygląda jak bohaterka, przy której każda linia musi być perfekcyjna. Jej urok bierze się właśnie z ręcznie wykonanego wyglądu. Jeśli kredka wyjedzie poza kontur, nic strasznego się nie dzieje. Jeśli dziecko zmieni zdanie w połowie kolorowania, nowa barwa może stać się częścią projektu.
Przypadkowa plamka może zamienić się w dodatkową ozdobę. Krzywa linia może zostać częścią wzoru. Źle dobrany kolor może okazać się najlepszym pomysłem na całej kartce. Karen pasuje do takiego swobodnego podejścia, bo sama wygląda jak dowód na to, że podczas tworzenia nie wszystko musi być idealnie równe.
Dla dzieci, które czasem boją się zepsuć rysunek, może to być naprawdę przyjemne doświadczenie. Nie trzeba kopiować. Nie trzeba pilnować każdego szczegółu. Można spróbować, poprawić coś, dorysować albo po prostu zostawić tak, jak wyszło.
Kolorowanka sprawdzi się również podczas spokojnego popołudnia w domu. Wystarczy wydrukować obrazek i położyć kredki na stole. Bez przygotowywania skomplikowanej zabawy i bez kolejnego ekranu. Jedno dziecko skończy po kilku minutach, drugie będzie siedziało nad szczegółami znacznie dłużej. Oba sposoby są dobre, jeśli samo kolorowanie sprawia przyjemność.
Gotowy rysunek może trafić na lodówkę, nad biurko albo do teczki z pracami. Można też zebrać kilka kolorowanek z Toy Story 5 i stworzyć własny album. Obok Karen pojawi się Sztuciek, później Jessie, Buzz Astral, Chudy i kolejne postacie. Każda strona może mieć zupełnie inny styl.
Jeśli dziecko szczególnie lubi rysować, Karen może zostać modelem do samodzielnej próby. Po pokolorowaniu obrazka warto odłożyć go na bok i spróbować narysować bohaterkę od początku na czystej kartce. Nie chodzi o dokładną kopię. Wystarczy zacząć od kształtu przypominającego plastikowy nóż, później dodać oczy, włosy i ubranie.
Być może powstanie Karen podobna do filmowej. Być może ręka sama poprowadzi kredkę w inną stronę i pojawi się zupełnie nowa bohaterka. To też świetny rezultat. W końcu właśnie od takiej zabawy wyobraźnią zaczęła się sama Karen.
Można również stworzyć własną wersję jej stroju ślubnego. Dzieci mogą zaprojektować kilka kreacji na osobnej kartce, a potem wybrać ulubioną. Jedna może mieć mnóstwo gwiazdek, druga wielką kokardę, trzecia kolorowe kropki. Sztuciek także może dostać specjalny strój. Może muszkę, kapelusz albo coś tak dziwnego, że nikt poza nim nie chciałby tego założyć.
Innym pomysłem jest mały konkurs z samym sobą. Pierwszą Karen można pokolorować tylko trzema kredkami. Przy następnej wolno użyć wszystkich kolorów. Jeszcze kolejna może być wykonana wyłącznie w odcieniach jednego koloru. Dzięki takim prostym zasadom ten sam rysunek można wykorzystać kilka razy i za każdym razem otrzymać coś innego.
Karen Beverly pasuje do tego typu zabawy wyjątkowo dobrze, ponieważ nie powstała jako perfekcyjnie zaprojektowana zabawka. Jest efektem dziecięcej wyobraźni. Jej historia przypomina, że ciekawa postać może narodzić się z czegoś bardzo zwyczajnego.
Bonnie potrafi spojrzeć na przedmiot i zobaczyć w nim możliwość zabawy. Dziecko z kredkami robi coś podobnego. Na początku ma przed sobą czarne kontury na białej kartce. Kilka minut później pojawiają się kolory, wzory, dodatkowi bohaterowie i pomysły, których wcześniej na stronie nie było.
Właśnie dlatego kolorowanie Karen Beverly może być czymś więcej niż tylko wypełnianiem pustych pól. Można przy okazji narysować, dopisać, domalować i wymyślić coś własnego. Nie trzeba robić wszystkiego naraz. Czasem wystarczy wybrać jedną dodatkową rzecz, na przykład bukiet albo Sztućka stojącego obok.
Karen może nawet zostać bohaterką prostego komiksu. Po ukończeniu kolorowanki dziecko może narysować na drugiej kartce trzy obrazki. Na pierwszym Karen zadaje Sztućkowi pytanie. Na drugim Sztuciek próbuje odpowiedzieć. Na trzecim oboje odkrywają, że żadne z nich nie zna odpowiedzi. Taki żart bardzo pasuje do pary, która wciąż poznaje zasady świata zabawek.
Najważniejsze jest jednak to, żeby kartka dawała frajdę. Karen może wyglądać dokładnie jak w Toy Story 5 albo zupełnie inaczej. Może dostać nowe kolory, nowy strój, nową fryzurę i całkowicie nową przygodę. Dziecko wybiera, gdzie postawić pierwszą kreskę i kiedy uznać, że obrazek jest gotowy.
Wystarczy więc wybrać ulubioną kolorowankę Karen Beverly, wydrukować ją i rozsypać kredki na stole. Pierwszy kolor może trafić na strój, włosy albo najmniejszą gwiazdkę. Potem pojawi się następny i kolejny. Jeśli obok znajdzie się Sztuciek, tort weselny albo własnoręcznie wymyślona zabawka, tym lepiej. Karen zaczęła swoje życie dzięki wyobraźni Bonnie, a na papierze może zmieniać się jeszcze raz, tym razem według pomysłu dziecka, które właśnie trzyma kredkę.

W wieku zaledwie 5 lat Gustavo zamienił prostą prośbę o wydrukowanie kolorowanek w pomysł, który dziś inspiruje dzieci w ponad 150 krajach.
Tak powstał Imprimivel.com, projekt stworzony razem z jego ojcem, Jeanem Bernardo, aby szerzyć kolory, wyobraźnię i radość w 10 różnych językach, docierając do potencjalnej grupy ponad 800 milionów dzieci na całym świecie.
Obecnie Gustavo odpowiada za dobór treści, z entuzjazmem wybierając motywy i postacie, które wywołają uśmiech na twarzach innych dzieci, zawsze pod redakcyjnym nadzorem swojego ojca, który zamienia pomysły syna w rzeczywistość.
